Wyjeżdżając z Petry zatrzymałyśmy się na chwilę na tarasie widokowym. Kółeczkiem zaznaczyłam (chyba bardziej mniej, niż więcej ;-)) wejście do wąwozu, którym wchodzi się do miasta.
Dzięki Draakin (no, nie do końca dzięki niej, ale była nosicielem ;-)) pojechałyśmy do grobu Davida Ben Guriona. Grobu nie widziałam, widok mnie pochłonął.